Minęło już ponad 10 lat od czasu, gdy Suzanne Collins porzuciła pisanie literatury dla dzieci i zawojowała świat trylogią Igrzysk Śmierci. Książki okazały się na tyle dużym sukcesem, że wkrótce każda z nich została zekranizowana. Przez lata tysiące młodych ludzi śledziło dramatyczne losy Katniss Everdeen i Peety Mellarcka osadzone w tragicznym uniwersum Panem. Uniwersum, które z pozoru zdaje się być odległe naszemu światu - a tymczasem to właśnie nasz świat stanowi główną inspirację dla Suzanne Collins.
W jednym z wywiadów przyznała, że inspirację do napisania Igrzysk znalazła pewnego wieczora, gdy oglądała telewizję. Skakała po kanałach, na przemian wsłuchując się w informacje na temat ówcześnie toczonej wojny (podobno w Iranie, w tej chwili nie pamiętam), a kolejnym reality show typu The Tonight Show. Ważnym motywem w samych Igrzyskach, że tragiczny los bohaterów jest przesłonięty przez kolorową propagandę w postaci reality show - rozrywki, gdyż tak ich zmagania na arenie i śmierć są postrzegane przez najbogatszych obywateli fikcyjnego Panem.
Suzanne Collins stwierdziła też, że następne książki z tej serii powstaną, gdy będzie miała coś do powiedzenia. Innymi słowy - gdy to w naszym, prawdziwym świecie wydarzy się coś, co zainspiruje ją na tyle, by kolejna część historii powstała. W ten sposób zamilkła na kilka lat, aż nagle powstał prequel opowiadający o tym, jak w ogóle doszło do tego, że na czele Panem w roli prezydenta znalazł się psychopata. Fani domagali się zaś historii Haymitcha, bohatera znanego z oryginalnej trylogii.
Można powiedzieć, że fani się doczekali. Chcieli, więc dostali. Pozostaje tylko pytanie, jakie wydarzenie na świecie tym razem zainspirowało Collins. Igrzyska Głodowe Haymitcha Abernathy'ego to historia, która jest znana fanom - skrót jego drogi ku zwycięstwu, a bardziej przetrwaniu poznaliśmy w części drugiej - w Pierścieniu Ognia. Nie znaliśmy jednak wielu mrożących krew w żyłach szczegółów, a także swego rodzaju motywu przewodniego tej książki - tego, jak działa propaganda. Jednak jak wspomniałam - ta część zdaje się dużo cięższa i mroczniejsza od poprzednich. Fani nie wierzyli, że autorka może ich na tym tle jeszcze zaskoczyć - a zaskoczyła. W każdej z części ginie to jedno 12-letnie dziecko - tu jednak śmierć dziecięcych bohaterów zdaje się jeszcze bliższa i jeszcze bardziej porażająca. Co niewątpliwie podkreśla brutalizm świata przedstawionego.
Ewentualnie inspiracją autorki byli sami fani. Od kilku miesięcy z fandomie krąży żart, jakoby Collins (która nie posiada social mediów) zorientowała się, że po Balladzie Ptaków i Węży wielu fanów zaczęło romantyzować postać Coriolanusa Snowa - więc napisała Dożynki tylko po to, by przypomnieć wszystkim, kto jest prawdziwym wrogiem.
Ocena: 4.5/5

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz