Uważam, że Ogniem i Mieczem to najlepsza książka Henryka Sienkiewicza. A na pewno moja ulubiona, gdzie to uwielbienie wywołał jednak sławny na całą Polskę film. Musiało jednak upłynąć sporo czasu, nim w końcu przemogłam się, by przeczytać tę książkę. Sienkiewicz jednak kojarzył mi się z katorgą, jaką przeżyłam, gdy w szkole kazano mi czytać Krzyżaków. Bałam się języka, archaizmów, nawiązań historycznych, kontekstu, które siłą rzeczy są mi odległe. A finalnie okazało się, że to wcale nie jest takie straszne.
Młodzież niechętnie sięga po klasyki literatury - zwłaszcza polskiej. Szkoła od dawna nie staje na wysokości zadania jeśli chodzi o omawianie i kanon lektur. Dlatego, choć pokoleniowo powtarzamy, że Mickiewicz wielkim wieszczem był - to tak naprawdę mało kto z nas go lubi. I z Sienkiewiczem jest identycznie. Dostał Nobla, filmy nakręcono na podstawie książek świetne - ale po same książki nikt nie sięga - prędzej to Polakom by ręka uschła.
Tymczasem wcale nie czułam się, że czytam powieść, która mogłaby być lekturą szkolną obok Krzyżaków, Quo Vadis i Potopu. Lepiej - dobrze się bawiłam i to pomimo tego, że średnio na jedną stronę przypadało słowo, którego zrozumieć nie potrafiłam nawet z kontekstu zdania. Ale do tego chyba trzeba po prostu lubić literaturę historyczną lub przynajmniej netflixowe period dramy - lub być już bliżej 30 niż 18.
Ocena: 5/5.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz